Juz od wejscia czulo sie klimat dzungli.

Flamingi, nic nadzwyczajnego? Tylko spojrzcie na scenerie.

W jednej ze wspomnianych wyzej klatek- z tukanami.


Ten okaz rozsmieszyl mnie do lez.

Ptaki nie baly sie turystow,siedzialy na barierkach czekajac az ktos poczestuje ich jakims smakolykiem ( oficjalnie surowo zabronione).

Znalazl sie takze w parku Iguana. ( Niedaleko byla klatka z motylami, niestety ich zwinnych ruchow nie udalo sie uchwycic.)

Papug bylo cale mnostwo, szalenstwo barw i dzwiekow.

Foz do Iguasu znane jest glownie z wodospadow, a dokladniej najwiekszej ich ilosci skumulowanej w jednym miejscu. Z reka na sercu moge Was zapewnic, ze odwiedzenie tego miejsca bylo jednym z najbardziej spektakularnych widowisk jakie kiedykolwiek ogladalam. Zapierajacy dech w piersiach szum spadajacej wody, zahwycajaca paleta barw, orzezwiajaca mrzawka pokrywajaca cale cialo i te niepowtarzalne uczucie... ze znalezlismy sie tak blisko nieposkromionego zywiolu... prawdziwego cudu natury.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz